Jeśli chodzi o zrównoważony rozwój: • Kto zapłaci za te produkty?

Jeśli chodzi o zrównoważony rozwój: • Kto zapłaci za te produkty?

I nie zniknie przez wiele godzin. Szał też nie zniknie. A dla wszystkich dyrektorów i partnerów zaangażowanych w przedsięwzięcie Eataly, subtelny lęk nie będzie o krok od prawdziwego ataku paniki.

Każdy zakątek sklepu jest wypełniony falami gotowych smakoszy, zwykłych kupujących i podekscytowanych turystów, szybko zmieniających główny Eataly "plac" w centrum świata.

O 16:00 ostro, po szybkim i napiętym odliczaniu, Adam Saper, jeden z partnerów Eataly, oficjalnie i bardzo emocjonalnie otwiera drzwi na Piątą Aleję, podczas gdy założyciel Oscar Farinetti wprowadza gości na 23 Ulicę. Z spontanicznym grzmotem oklasków, setki chętnych nowojorczyków zaczynają przepływać przez otwarte śluzy Lavazza Café – jedno z dwóch wejść do włoskich restauracji z super spożywczymi.

Donna Esposito, pierwsza klientka, która wybrała kilka paczek fasoli Lavazza z naszych półek Eataly (i za to osiągnięcie, od razu nagrodzona sesją zdjęciową z samym Giuseppe Lavazzą), przyjechała aż z Florydy, żeby być jej częścią. otwarcia Eataly, ostatecznej ceremonii kulinarnej. Podobnie jak ona, wiele setek innych — setki i setki — po prostu przychodzą i przychodzą, niekończący się strumień szczęśliwych wędrowców gotowych na smak niemal wszystkiego. Niedawna premiera iPada w mieście? Spacer po parku w porównaniu do tego.

Produkty – świeże, puszkowane, pakowane, krojone – znikają z półek. Tłumy są przetrzymywane przy drzwiach, aby umożliwić symulakrum uporządkowanego dostępu do sklepu – misja prawie niemożliwa, ale taka, którą goście i personel przyjmują ze spokojem i, w większości, z szerokim uśmiechem na swoich twarze.

Atakuje się także jadalnie. Dosłownie każdy zakątek sklepu jest wypełniony falami gotowych smakoszy, zwykłych kupujących i podekscytowanych turystów, szybko zmieniających Eataly "plac" w sam środek świata, przynajmniej dla wszystkich dobrych rzeczy włoskich. To jedna trzecia uczty, jedna trzecia świętowania, jedna trzecia zakupów. Partnerzy tego bezprecedensowego przedsięwzięcia — Oscar Farinetti, Mario Batali (obsługujący pizzerię!), Joe Bastianich, bracia Adam i Alex Saperowie — są zajęci witaniem gości, podczas gdy Lidia Bastianich, stojąca przy wejściu, uprzejmie gawędzi i zabawia tłumy jej ekstatycznych wielbicieli i wielbicieli. Jest prawdziwą królową włoskiej kuchni i nie mogłaby wyglądać bardziej dostojnie.

Daniela Barile

O 7:30, kiedy wreszcie siadamy w restauracji Manzo (manzo, włoski dla wołowiny), sytuacja niewiele się zmieniła: ochrona wciąż kontroluje dostęp ludzi do sklepu – i to bardzo długa kolejka ludzi; alejki są tak samo zatłoczone, jak wtedy, gdy wyszliśmy z nich dwie godziny temu, jeśli nie bardziej; w ciągu tych dwóch godzin kasy Lavazza Cafe zapełniły się 220 biletami; sprzedany funt do lodów kosztuje 600; wędliny i talerze z salami wychodzą, jakby nie było mañany; a biały obrus Manzo (pełne menu od pierwszej nocy, niezwykły wyczyn) jest, jak można było przewidzieć, "w pełni zaangażowany" do czasu zamknięcia.

Atmosfera wieczoru hałaśliwie pulsuje wraz z dużą liczbą zwykłych spacerowiczów niosących przejścia z kieliszkami na długich nóżkach. wino. Och, Włochy w Eataly, co za wspaniały dodatek do najwspanialszego miasta na świecie! Jak pamiętnie rapuje Lemon Andersen (wprawdzie o Brooklynie): "Jeśli nie jesteś w tym, to po prostu przeszkadzasz."

Około dwa miesiące temu Barry Estabrook zabrał czytelników z Atlantyku do ośrodka na Wyspie Księcia Edwarda, podnosząc coś, co może być pierwszą genetycznie zmodyfikowaną rybą zatwierdzoną do spożycia przez ludzi w USA. Ten wynik wydaje się teraz jeszcze bardziej prawdopodobny. Dziś rano Reuters poinformował, że urzędnicy FDA we wstępnej analizie stwierdzili, że ryby są bezpieczne do spożycia:

WASHINGTON, 3 września (Reuters) – genetycznie zmodyfikowany łosoś firmy Aqua Bounty Technologies Inc (ABTX.L) jest tak samo bezpieczny do spożycia jak normalny łosoś atlantycki, podały amerykańskie organy regulacyjne we wstępnej analizie opublikowanej w piątek. Ryby, zwane AquAdvantage, są genetycznie zmienione, aby rosnąć dwa razy szybciej niż normalny łosoś atlantycki.

Przeczytaj całą historię na Reuters.com.

Ed Yourdon/flickr

Jak na ruch, który zawsze był drażliwy w kwestii określania go jako elitarny, ruch żywnościowy ostatnio zaskakująco otwarcie wypowiada się na temat zalet drogiej żywności. W ostatnich dziennik “Wall Street Michael Pollan wychwalał zrównoważone jajka, które kosztują osiem dolarów za tuzin i pyszne brzoskwinie, które kosztują 3,90 dolara za sztukę. Takie ceny wydawałyby się mniej szokujące – zapewnił czytelników, gdyby sumienni konsumenci byli na to gotowi "płać więcej, jedz mniej." Podobnie, poproszona o wyjaśnienie, jak można oczekiwać, że przeciętni (tj. nie sławni i bogaci) konsumenci faktycznie wydadzą więcej na żywność w środku recesji, Alice Waters była tak jasna, jak nie była zawstydzona: "Złóż ofiarę na telefonie komórkowym lub trzeciej parze butów Nike." Więc tam.

Nie trzeba dodawać, że reakcja — o czym Pollan i Waters musieli wiedzieć, że będzie — była szybka. Anthony Bourdain, który poświęca cały rozdział swojej najnowszej książki, Średni surowy, do ataku na zwiewny idealizm Watersa, szydzi z idei, że ludzie powinni być skłonni wydawać więcej na jedzenie: "Ona drażni mnie żywym gównem. Wszyscy jesteśmy w środku recesji, jakbyśmy wszyscy zaczęli kupować drogie organiczne jedzenie i biegać na zielony rynek." Jason Sheehan, autor Brudne gotowanie, jest jeszcze mniej powściągliwy w swojej ocenie Pollana. Przyznając, że Pollan jest "cholernie słuszne w wielu sprawach," nie może znieść tej drogiej brzoskwini. "Kiedy byłeś zbyt spłukany, żeby kupić zupę," on pisze, "jakiś obrazoburczy dureń próbuje ci powiedzieć, że zapłacenie 4 dolarów za brzoskwinię to dobry pomysł, ponieważ jest naprawdę dobra brzoskwinia może być czymś, co sprawia, że ​​chcesz kupić karabin i mapę do domów znanych pisarzy kulinarnych." (Stary, to tylko brzoskwinia…)

Jak się okazuje, wybieramy też tanią niezdrową żywność, ponieważ wydaje się, że lubimy ją bardziej niż tania, zdrowa żywność.

Więc tak, ludzie są źli.

Ale zastanawiam się: czy przedwcześnie zabieramy króla i królową ruchu żywnościowego do drewutni? Jako ktoś, kto myśli, że Pollan i Waters są "cholernie" zło w wielu sprawach, broniłbym ich tutaj na tej podstawie, że promując drogie, zrównoważone arthro care apteka doz jedzenie, tak naprawdę ubolewają nad sztuczną taniością żywności przemysłowej. W rzeczywistości poświęcili swoją karierę na atakowanie podstawowego aparatu politycznego – mianowicie subsydiów – utrzymując nasze niezwykle tanie dostawy gównianej żywności. Dzięki niestrudzonemu zaangażowaniu politycznemu w interesy zrównoważonego rolnictwa, byli niczym innym jak transformacją, skutecznie prowadząc pokolenie smakoszy do utożsamiania świadomości politycznej ze świadomością kulinarną. Pochwały Pollana i Watersa dla drogiego jedzenia mogły być niepolityczne, ale jestem skłonny odpisać ich uwagi na straty jako medialne pomyłki, a nie elitarną pogardę dla hoi-polloi chrupiącego kurczaka z nuggetsami.

Niestety sprawa ta wykracza daleko poza to, co Pollan i Waters mogli mieć na myśli. Zagubiony we wszystkich tych w kółko tematach związanych z polityką drogiej żywności był prosty fakt dotyczący cen żywności i ogólnie zdrowej żywności: niekoniecznie są one ze sobą skorelowane w sposób, w jaki uważamy, że powinny. W krótkim i w dużej mierze nieuznanym badaniu przeprowadzonym przez Służbę Badań Ekonomicznych USDA (PDF) naukowcy odkryli, że w latach 1980–2006 trendy cenowe zdrowej żywności (jabłka, banany, fasola suszona, marchew, seler, ogórki itp.) .) i śmieciowe jedzenie (ciastka, lody, chipsy ziemniaczane itp.) były praktycznie identyczne – oba porzucone w tym samym tempie. Badanie zakończyło się "Cena zdrowej diety nie zmieniła się w stosunku do niezdrowej diety."

WIĘCEJ O ZRÓWNOWAŻONEJ ŻYWNOŚCI: Corby Kummer: Zrównoważone owoce morza Marion Nestle: Definiowanie „zrównoważonej żywności” Daniel Fromson: Debata na temat elity żywieniowej

Innymi słowy, badanie sugeruje, że w czasie, gdy Amerykanie przytyli na coraz tańszym śmieciowym jedzeniu, zdrowa żywność również stawała się coraz tańsza. Najwyraźniej konsumenci woleli skorzystać na spadających cenach ciastek zamiast jabłek, podważając tym samym twierdzenie, że wybieramy tanią, niezdrową żywność, ponieważ jest tania. Jak się okazuje, wybieramy ją również dlatego, że wydaje się, że lubimy ją bardziej niż tania zdrowa żywność.

Trudno powiedzieć, co to odkrycie oznacza dla przyszłej dostępności zdrowej, zrównoważonej żywności. Ale to niezbyt zachęcające. U Michaela Pollana dziennik “Wall Street W wywiadzie wiele uwagi poświęcił faktowi, że Ruch Żywności kwitnie w rejonie Zatoki San Francisco, miejscu, w którym "istnieje znacznie wyższy poziom świadomości. . . o tym, skąd pochodzi żywność, o jedzeniu sezonowo i lokalnie, niż w pozostałej części kraju." Taki komentarz, niewątpliwie prawdziwy, jest wymownym przypomnieniem, jak smak wszelkiego rodzaju – a zwłaszcza smak w jedzeniu – jest fenomenem kulturowo rozumianym. San Franciszkanie mogą cieszyć się kulturą, która celebruje brzoskwinię za 3,90 dolara, ale dla większości konsumentów – w tym wielu zamożnych i wykształconych konsumentów – nawet tania brzoskwinia nie będzie tak atrakcyjna jak paczka chipsów. Ruch żywnościowy naprawdę martwi się o dotarcie do mas. Ale czy masy chcą być osiągane?

mastermaq/flickr

Magazyn New York Times W tym tygodniu ukazał się długi artykuł o Plumpy’nut, produkcie na bazie masła orzechowego, przeznaczonym do karmienia niedożywionych dzieci w nagłych sytuacjach. Produkt został wyprodukowany i opatentowany przez francuską firmę Nutriset.

Można by pomyśleć, że produkt spożywczy mający na celu ratowanie życia głodujących dzieci byłby niekontrowersyjny, ale nie w przypadku patentów. Nutriset posiada prawa własności intelektualnej do tego produktu i broni ich aż po rękojeść. Firma rozszerza swój patent (PDF) również na rozszerzenia linii produktu.

Patenty oznaczają, że ludzie w krajach rozwijających się, którzy chcą wytwarzać własny produkt na bazie lokalnych składników, nie mogą tego zrobić. Oznacza to również, że każdy, kto wytwarza produkt, musi przestrzegać formuły, nawet jeśli składniki są drogie i niedostępne lokalnie.

We wrześniu 2007 pisałam o Plumpy’nut, opisując, jak masło orzechowe stało się podstawą "gotowa do użycia karma terapeutyczna" (RUTF) za pomoc w powrocie do zdrowia poważnie niedożywionych dzieci w Afryce:

Samo badanie zostało opublikowane w Żywienie matek i dzieci a autorzy zwracają uwagę, że osoby podające ten RUTF nie muszą być przeszkolone medycznie, aby ta terapia mogła być stosowana w domu. Zawsze jestem zdumiony, gdy naukowcy odkrywają, że karmienie niedożywionych dzieci pomaga im wrócić do zdrowia. Masło orzechowe jest wysoce skoncentrowane w kaloriach, a badacze mieszają z nim pewne witaminy, więc myślę, że można je uznać za superfood.

Od tego czasu wiele napisano o kontrowersji wokół tego produktu, zwłaszcza o jego formule, kosztach i zrównoważonym rozwoju.

Jego formuła obejmuje:

• masło orzechowe     • mleko w proszku odtłuszczone     • olej roślinny     • cukier puder     • minerały i witaminy

Zawiera około 500 kalorii w 92-gramowym opakowaniu foliowym. Spośród tych kalorii jedna czwarta do jednej trzeciej pochodzi z dodanego cukru. Nic dziwnego, że dzieci to lubią!

A co z jego kosztem? Niedawny artykuł o lokalnej produkcji Plumpy’nut w Nigrze ilustruje ten konkretny problem.

UNICEF płaci 60 USD za zakup i wysyłkę pudełka zawierającego 150 opakowań od głównego producenta i właściciela patentu Plumpy’nut, Nutriset we Francji. W Nigrze kosztuje 65 dolarów. Różnica daje dodatkowe 15 000 USD za 3000 pudełek kupowanych co tydzień w Niamey. "Luksus braku opóźnień w produkcji i niepełnej zależności od zewnętrznego dostawcy to cena, którą jesteśmy gotowi zapłacić," Dyrektor ds. żywienia UNICEF, Eric-Alain Ategbo, powiedział IRIN. Ategbo powiedział, że pożywna pasta przypominająca masło orzechowe dotarła z Francji po co najmniej ośmiu tygodniach.

Oto kilka innych kwestii związanych z kosztami:

Energia elektryczna jest droga, podatki są wysokie, a pieniądze są drogie, ponieważ stopy procentowe są wysokie. Taniej byłoby, gdyby używane przez nas produkty były kupowane lokalnie, ale nie są dostępne. Jedynym składnikiem z Nigru są orzeszki ziemne. Inne, takie jak mleko, cukier i olej, są kupowane na całym świecie. Mamy również obowiązek kupowania określonych produktów [takich jak mikroelementy i opakowania] od Nutriset w celu przestrzegania formuły.

Jeśli chodzi o jego trwałość:

• Kto zapłaci za te produkty? I na jak długo? • Czy ma sens promowanie produktu na bazie orzeszków ziemnych w krajach, w których orzeszki nie są uprawiane? • Czy dobrym pomysłem jest dawanie zapakowanych, słodzonych produktów dzieciom, których rodziny nie mogą dalej dostarczać takich rzeczy po zakończeniu kryzysu? • Czy to dobry pomysł, aby dać dzieciom wyobrażenie, że słodkie rzeczy w paczkach są tym, co mają jeść? • Czy takie produkty utorują drogę innym słodzonym produktom w opakowaniach – na przykład napojom bezalkoholowym?

To wszystko są skomplikowane kwestie. Przeczytaj artykuł i zastanów się.

Wikimedia Commons

Gdyby ktoś powiedział ci o barze otwarcie serwującym kokainę bez recepty, prawdopodobnie nie pomyślałbyś o napojach gazowanych i pop. Jednak pisarz i barman Darcy O’Neil w swojej książce o fontannach sodowych: Napraw pompy, opowiada historię robienia farmaceutów "Narkogony" pełen "kokaina, strychnina, konopie indyjskie, morfina, opium, heroina i inne neurochemikalia."

To był dopiero początek. Wygląda na to, że na długo przed prohibicją licznik napojów gazowanych zaczął popychać salony, zamieniając koktajl w wieczorny drink zamiast porannego drinka, od czasu przebudzenia "mózg" pracownicy, tacy jak księgowi, politycy i prawnicy, woleli tańsze, bez apteki "nerwowość." Koktajle stały się sposobem na wyciszenie, tworząc niebezpieczny cykl dla uzależnionych.

Fontanna sodowa nie była tylko łożem narkomanów; było to miejsce wielkiej kreatywności.

Fontanna sodowa nie była tylko łożem narkomanów; było to miejsce wielkiej kreatywności. Pharma-barmani wyczarowywali napoje za pomocą nasycania, zakwaszaczy, śmietany, jajek, ekstraktów i esencji, a książka O’Neila jest usiana przepisami. Jak zauważa O’Neil, w przypadku niektórych drinków, takich jak słynny nowoorleański Ramos Gin Fizz, doszło nawet do skrzyżowania barmanów z napojami gazowanymi.

Kreatywność stojąca za fontanną była nie tylko poruszona i wstrząśnięta. Napoje gazowane rozwinęły swój własny dyskurs za ladą, a sama nazwa książki jest eufemizmem napoju sodowego na sprawdzanie dorodnej kobiety. Jak w, "Naprawię pompy." Inne kreatywne terminy używane przez napoje gazowane to "potrząśnij jednym w sianie" na koktajl truskawkowy i "ciasto dobrze zrobione z krową na przykrycie" na chleb i masło.

Ostatecznie narkotyki okazały się niebezpieczne i nawet znane marki napojów gazowanych zostały zmuszone do zmiany formuły. Nie zmieniło to jednak pragnienia Amerykanów napojów gazowanych, koktajli mlecznych i fosforanów. Wraz z rosnącą popularnością fontanny sodowej farmaceuci przekazywali swoje fartuchy asystentom, dając nam trwalszy obraz sodowego palanta – nastoletnich chłopców w białych mundurach. A podczas prohibicji barmani brali syfon, ponieważ byli bardziej doświadczeni w tłumie i bez pracy.

Author : Aleksandr Polevoi

I am an expert in management and banks. Ready for get new orders.

Related Posts

Best Tv programs About Higher education Life

Best Tv programs About Higher education Life Best Tv programs About Higher education Life OrRead More

3) Někdy bude balíček obsahovat také hodnocení

3) Někdy bude balíček obsahovat také hodnocení Špatný cholesterol; Americká kardiologická asociace. Ukaž méně NejnovějšíRead More

21. Juni 2018. Bergenstal R, Garg S, Weinzimer S, et al

21. Juni 2018. Bergenstal R, Garg S, Weinzimer S, et al Zu den etabliertesten VerfahrenRead More

Comments are Closed